>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą buble. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą buble. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 stycznia 2015

Produkty, które wyrzucam. | Buble.

Nowy rok, nowy początek. Czas na porządki - nawet w naszych kosmetycznych zbiorach. Przejrzałam pudełeczka, w których trzymam produkty, które średnio mi się sprawdziły i postanowiłam się wreszcie z nimi rozstać.

Niestety okazało się, że jest tego całkiem sporo i bardzo mi z tym źle. Czuję się, jakby dosłownie wyrzucała moje pieniądze do kosza, a tego chyba nikt nie lubi. Dlatego w najbliższym miesiącu większość postów będzie poświęcona mojej kolekcji i temu jak chciałabym ją uszczuplić. Rozpoczynam też wyzwanie "Skończyć 5 do 5.05". Jeśli jesteście ciekawe o co chodzi, to zapraszam w przyszłym tygodniu ;)

Pielęgnacja.
Nivea "make up starter" - zupełnie mi się nie sprawdził. Myślałam, że jest to primer, ponieważ nazwa jest odrobinę myląca. Niestety okazał się to zwykły krem, który na dodatek szczypał moją wrażliwą cerę i nie nawilżał jej wystarczająco. Mam go już ponad 1,5 roku więc teraz bałabym się już zrobić do niego kolejne podejście.
Tołpa "matujący krem korygujący" - tutaj jak widzicie zużyłam chociaż połowę tubki. Moim głównym zarzutem było niewystarczające nawilżenie co spotęgowało suche skórki na mojej buzi. Jeśli chodzi o matowienie to też nie było spektakularnej różnicy między nim a zwykłym kremem dlatego tak go zaniedbałam. Mam go już ok rok i wydaje mi się że zmienił już kolor i boję się go nadal używać.
Love me green "regenerating night face cream" - trafił mi się w Glossybox. Niestety wywołał wysyp nieprzyjaciół za każdym razem gdy robiłam do niego kolejne podejście.

Kolorówka 
Inglot - jedna z moich pierwszych szminek, ma już ok. 4 lata i pojawiły się na niej bąbelki. Prawie nigdy jej nie używałam, bo formuła szminek Inglot jest dla mnie zbyt tempa a na dodatek kiedy ją kupowałam nie miałam pojęcia o tonach czerwieni i tym, że przy takim ciepłym kolorze moje zęby będą wyglądać tak okrutnie żółto.
Szminka, no name - tą szminkę mam już chyba z 5-6 lat, ukradłam ją pewnie mamie. Po takim czasie aż strach byłoby ją używać, ale na szczęście znaczna część została zużyta.
Maybelline "Great Lash" - jak widzicie dostałam ją w prezencie. Wypróbowałam kilka razy, była beznadziejna, nie robiła nic dla moich rzęs i na dodatek się osypywała. No i tak leżała sobie w moich zapasach ok. 2 lata. Także czas się jej pozbyć ;)
Ladycode by bell "DD cream" - podkład z zeszłego roku z biedronki. Na zdjęciu nie widać zużycia ale myślę, że ok 1/3 butelki jednak udało mi się zużyć. Baaaaardzo przesuszał moją skórę i podkreślała każdą możliwą skórkę. Kilka tygodni temu chciałam zrobić do niego kolejne podejście jednak zaczął okropnie śmierdzieć, także pewnie się zepsuł.
Elf "eyelid primer" - skuszona wieloma pozytywnymi opiniami o bazie z elfa  kupiłam ją w ciemno. Okazało się, że jest wiele rodzajów, a akurat ten jest perłowy z ogromnym brokatem który wędruje po całej twarzy a wcale nie pomaga trwałości naszych cieni. Mam jeszcze 2 inne bazy a po tą nigdy nie sięgam więc chętnie się jej pozbędę.
Virtual, czarna kredka do oczu - tą kredkę mam już chyba z 5/6 lat i już chyba boję się jej użyć w pobliżu oka. 

Lakiery do paznokci.
"Coral" - firmowe lakiery Super-Pharm, totalnie beznadziejne. Po nałożeniu 3 warstw nadal prześwitują, smużą, kolor w ogóle nie przypomina tego w buteleczce. Dodatkowo jak widać już się rozwarstwiły a ja i tak nie mam ochoty ich stosować.
Deliplus - dostałam kiedyś w prezencie od znajomej, użyłam raz czy dwa i tak już sobie leży od dwóch lat i nie wydaje mi się żebym miała go użyć. Zrobił się też bardzo rzadki.
Maybelline "colorama" - nie przepadam za lakierami z tej serii, ale wiem że sporo osób całkiem je lubi. Ten jest najstarszy, rozwarstwił się itd. 


Uff, i to tyle. Miałam pomysł, żeby podliczyć ile pieniędzy straciłam, ale jednak sobie to odpuszczę. I tak męczą mnie wyrzuty sumienia. 
Myślę o tym, żeby zrobić małe rozdanie z używanymi lakierami do paznokci (takie które użyłam tylko max. 2 razy), co o tym sądzicie? Myślicie, że ktoś byłby zainteresowany?