>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą revlon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą revlon. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Moja kolekcja: lakiery do paznokci.

Hej! Dzisiaj chcę się z Wami podzielić moją skromną kolekcją lakierów do paznokci. Jestem z niej bardzo zadowolona, bo jeszcze rok temu była dużo większa i po mału wymykała mi się spod kontroli. Bardzo mnie to przytłaczało i nie pasowało mojemu minimalistycznemu podejściu do życia. Teraz jest już dużo mniejsza i mam w niej samych ulubieńców. Może wpadnie Wam w oko jakiś kolor, zapraszam do przeglądania!


Lakiery mieszkają sobie w starym pudełku po Glossybox i naliczyłam tylko 17 sztuk. Mam też bazy i inne gadżety, ale ich dziś nie uwzględniłam. 


Wibo Summer Extreme Nails "nr 2"
Wibo Chic Matte "nr 3"
Wibo Chic Matte "nr 5"


Essie "Sand Tropez"
Essie "Bahama Mama" 


Inglot "718"
Inglot "969"


Rimmel 60 seconds "Caramel Cupcake"
Rimmel 60 seconds "Ready, Aim, Paint!"
Rimmel 60 seconds, Rita Ora "Pillow Talk"
Rimmel 60 seconds "Rose Libertine"


Douglas Absolute nails "lara 11"
Miss Sporty Clubbing Colours
H&M Gold/White Glitter
My Secret "148 Mint"
L'Oreal Color Riche "853 Menthe Glace"
Revlon "211 Charming"

I to tyle, moi zdecydowani ulubieńcy to Essie i L'Oreal, chociaż ostał mi się już tylko jeden. Kiedyś miałam całą gromadkę L'Oreal, ale ich jedyną wadą jest niestety słaba wydajność.

Przepraszam też za to, że zdjęcia są trochę niewyraźne ale mój aparat nie radzi sobie zbyt dobrze w tych zimowych ciemnościach. Chyba muszę poważnie pomyśleć nad zakupem lampy. Co o tym myślicie? Możecie polecić jakąś dobrą na początek? Z góry dziękuję.
Całuję, Iga


środa, 6 stycznia 2016

Pomadki nude: moi ulubieńcy.

Hej! Dzisiaj chcę się z Wami podzielić moimi ulubionymi pomadkami o neutralnych kolorach. Lubię zarówno nudziaki w odcieniach beżu jak i te bardziej różowe. Mam ich tylko cztery, jednak każdą z nich absolutnie uwielbiam i nie potrzebuję więcej, ponieważ mam wielką przyjemność z używania tych, które już mam.


Do mojej skromnej kolekcji należą:
Urban Decay w odcieniu "Naked"
Revlon "Mauve it Over"
Maybelline "Lust for Blush"
Rimmel "Airy Fairy"


Urban Decay jest nowością w mojej kosmetyczce, upolowałam ją na promocji -30% w Sephorze i aktualnie mam na jej punkcie obsesje. Jest to ciemny beż, o którym więcej opowiem Wam w osobnym poście już niedługo. Revlon to ciepły beż, o bardzo kremowym, matowym wykończeniu, które jest bardzo komfortowe w codziennym użytkowaniu. "Lust for blush" z Maybelline to mój absolutny ulubieniec. Niestety ta linia pomadek została już wycofana, nad czym bardzo ubolewam, ponieważ zostało mi tylko tyle pomadki ile widzicie tutaj na zdjęciu. No i na koniec, klasyk - "Airy Fairy", czyli zgaszony, neutralny róż, w którym zakochała się nie jedna kobieta. Ja mam do niej tylko jedno zastrzeżenie: złote drobinki, ale poza tym również często ją używam i cieszę się że ją mam.

A jakie są Wasze ulubione odcienie nude? Beż, róż?
Macie tą jedyną ulubioną neutralną pomadkę? 
Ja chyba nie potrafiłabym wybrać z nich tylko jednej. Kobieta zmienną jest i codziennie mam inny kaprys.




P.S. Zauważyłyście zmianę szablonu? Co myślicie o nowym wyglądzie bloga?
Myślę, że jest bardziej dojrzały i taka prostota chyba jednak bardziej do mnie pasuje aniżeli fioletowo-pomarańczowy misz-masz ;)
Całuję, Iga.

czwartek, 12 lutego 2015

Projekt denko | Styczeń 2015.

Po dwóch tygodniach nieobecności, nareszcie mogę wrócić do blogowania! Juhu! Sesja nieźle dała mi w kość, ale na szczęście to już koniec, uff. A więc dziś przychodzę do Was z odrobinkę spóźnionym styczniowym denkiem.

Zasady;
Produkt bardzo mi się spodobał, z pewnością kupię go kiedyś ponownie.
Średniak, być może kiedyś do niego wrócę.
Rozczarowanie, z pewnością nigdy ponownie go nie kupię.

Yves Rocher Expert Repair, Mleczko odbudowujące do skóry bardzo suchej - dostałam je jako prezent do innego zakupy. Miało piękny zapach i bogatą konsystencję, jednak cena jest jak dla mnie zbyt wysoka.

The Body Shop, Body Scrub, zapach mango - miniaturka, którą dostałam w zestawie. Zapach był boski, jednak peeling był jak dla mnie zbyt delikatny, momentalnie rozpuszczał się w wodzie. Był też przez to mało wydajny.

Nivea, Lip Butter, Raspberry Rose - to już mój trzeci zużyty słoiczek. Uwielbiam te masełka za zapach i ulgę jaką dają ustom. Jednak szczerze powiedziawszy na dłuższą metę wcale nie pomagają moim przesuszonym ustom i chyba już do nich nie powrócę.

Maybelline. Babylips, Mint Fresh - recenzję całej serii Babylips znajdziecie tutaj. Ta wersja była całkiem przyjemna, jednak tak samo jak Nivea nie pomogła moim przesuszonym ustom.

Avon, maskara AeroVolume - wyrzucam praktycznie nową maskarę. Dawno nie trafiłam na takiego bubla. Od pierwszego użycia wydawała się wyschnięta jak stara, zużyta maskara. Osypywała się jak szalona, a szczoteczka zupełnie nie przypadła mi do gustu. Brrr.

Rimmel, Scandaleyes Waterproof Kohl Kajal, kolor 001 black - świetna kredka na linię wodną, bardzo miękka, bardzo czarna. Jednak temperowanie jej to jakiś koszmar, mam dwie temperówki i żadna nie dawała sobie z nią rady bez ciągłego łamania kredki. Może macie jakąś dobrą temperówkę do polecenia?


L'Oreal, Skin Perfection, Serum - moje cudo! Widziałam, że już jest dostępne w Polsce, także z pewnością do niego wrócę. Moja recenzja serum i kremu z tej serii tutaj.

The Body Shop, mydełko o zapachu mango - również było w moim zestawie prezentowym. Bardzo fajne, świetnie się pieni, bosko pachnie, wydajne. Jednak mój chłopak twierdzi, że wysusza mu ręce. Ja nie zauważyłam tego aż tak bardzo..

Revlon, Colorstay, kolor 180 Sand Beige - raz kochałam, raz nienawidziłam. Ostatecznie znalazłam sposób aplikowania go w bardzo niewielkiej ilości, który mi odpowiadał. Jednak kiedy używałam go przez dwa ostatnie tygodnie non stop, aby go wykończyć, tak wysuszył moją skórę, że do tej pory nie mogę jej doprowadzić do porządku. 

Bielenda Aromatherapy, Olejek do kąpieli - troszkę więcej pisałam o nim tutaj. Bardzo fajny gadżet do kąpieli, sprawdził się super podczas sesji.

Lirene, SOS dla bardzo suchej skóry, maseczka żelowa - całkiem fajna maseczka, która pomogła odrobinę z moją wysuszoną skórą, która pojawiła się po Revlonie. Była też całkiem wydajna (2-3 aplikacje).


I to tyle na dzisiaj moje drogie. Tym razem nie zużyłam zbyt wiele, ale już wiem, że denko z lutego będzie ogromne. Już teraz mam w moim koszyczku na denka całkiem sporo, także będzie dużo do opowiadania :) 
A Wam jak minęła sesja? Też możecie już odpoczywać?

środa, 3 grudnia 2014

Ulubieńcy | Listopad.

Witam was w tym najcudowniejszym okresie roku, czyli grudniu! Powstrzymywałam się ze świątecznym nastrojem aż do tego miesiąca i dopiero wczoraj udekorowałam swój pokój, odpaliłam świeczki, włączyłam listę świątecznych hitów na spotify i zaczęłam zajadać kalendarz adwentowy ;) Ale dla Was mam jeszcze ulubieńców zeszłego miesiąca, czyli listopada.


Listopad był bardzo pracowity i na szczęście szybko minął, jednak mam swoje absolutne hity jeśli chodzi o kosmetyki, zacznijmy więc od kolorówki.



Paletka Urban Decay Naked 2, moja największa miłość. Kupiłam ją już w październiku, kiedy świętowałam swoje urodziny krótkim wypadem do Rzymu. Marzyłam o niej już ponad rok i wreszcie ją zdobyłam. Od stycznia i wy będziecie mogły ją znaleźć w polskich Sephorach. Gdybym o tym wiedziała wtedy, pewnie sprawiłabym sobie jakiś produkt Nars lub Too Faced zamiast niej, ale co zrobić! Najważniejsze, że wreszcie ją mam.

Revlon Kissable Balm Stain w kolorze Smitten, mój ulubieniec od zeszłego roku jeśli chodzi o jesienne usta. Uwielbiam ten kolor i muszę przyznać, że jest to chyba produkt nie kończący się. Używam go na co dzień bardzo często a zużycia nie widać!

Korektor Bourjouis Healthy Mix, to dopiero hit jeśli chodzi o mnie. Nie wiem jak to się stało, że tak bardzo mi przypasował pod oczy, kiedy wszyscy pisali o tym, że jest zbyt ciężki. Buteleczka jest całkiem spora i wydajność tak duża, że pewnie z rok będę się nim cieszyć. Kolor 51 świetnie rozświetla okolice pod oczami.

A teraz pielęgnacja.



Serum L’Oreal Skin Perfection też przywiozłam sobie z Włoch, ponieważ w Polsce jest niestety niedostępne. Nasłuchałam się o nim niesamowitych opinii na zagranicznym youtube i od dawna chciałam wypróbować czy faktycznie tak dobrze wpływa na teksturę skóry. I faktycznie, jest to wspaniały produkt. Pełna recenzja w przyszłym tygodniu ;)

Płyn micelarny z Tołpy opisywałam tutaj. Okazał się mega wydajny i wystarczył mi na 1,5 miesiąca będąc przy tym super delikatnym i skutecznym.

Żel-peelingujący z Yves Rocher o zapachu wanilii też miał już swoje pięć minut na moim blogu >klik<. Jest to chyba najlepszy produkt do kąpieli jaki miałam okazje używać, będę go miło wspominać i z chęcią kupię ponownie za jakiś czas.


I to tyle, nie ma tego dużo, ale za to są to wyjątkowo dobre produkty, które z caaałego serca Wam polecam! 
A Wy jakich ulubieńców macie? 
Jak tam Wasz świąteczny nastrój? Też palicie już świąteczne świeczki i słuchacie Merry Christmas? ;)

sobota, 25 października 2014

TOP 5 | Jesienne pomadki.

Witam Was kochane! Czuję się jakby długie tygodnie mnie tu nie było, a to tylko kilka dni. Tak czy inaczej, październik blogowo był u mnie raczej mizerny. Pierwszy miesiąc uczelni nieźle mnie wybił z rytmu, ale w przyszłym miesiącu obiecuję poprawę!    
A dziś przychodzę do was z moją piątką ulubionych pomadek tej jesieni. Niektóre z nich wybieram tylko na wieczorne wyjścia, a niektóre są odpowiednie nawet na co dzień, jednak dodają naszej stylizacji tego jesiennego pazura. 



A oto i one. Dwie pierwsze od lewej jak najbardziej używam na co dzień, a te po prawej, a zwłaszcza Diva z Mac, zostawiam sobie na wieczorne wyprawy ;) Oprócz koloru, praktycznie każda z nich zachwyca mnie również swoją formułą, jednak na ich recenzję i dokładniejszą prezentację kolorów z pewnością poświęcę osobne posty, bo każda z nich jest moim ulubieńcem i zasłużyła sobie na to. A dziś zostawiam Was tylko ze swatchami.


                                         Dajcie znać jakie są Wasze ulubione kolory pomadek tej jesieni! :)



środa, 15 października 2014

Haul | Zakupy październikowe.

Dziś przychodzę do Was znowu z moim ulubionym wpisem, czyli zakupami! W tym miesiącu starałam się ograniczyć tylko do kupowania stuprocentowo niezbędnych produktów i myślę, że całkiem nieźle mi się to udało.

                               

Pierwsza część to zakupy w Super-Pharm. Skorzystałam z promocji -30% na produkty do oczyszczania twarzy z L'Oreal oraz -35% na wodę termalną z Uriage, ponieważ moja wcześniejsza już mi się skończyła :) Od jakiegoś czasu nie miałam już ani toniku ani peelingu, więc stwierdziłam, że mi się należy! Moja skóra ostatnio jest w opłakanym stanie, więc miejmy nadzieję, że dzięki tym produktom faktycznie będzie bardziej promienna.


Następnie skoczyłam do Rossmanna. Kończył mi się szampon więc wzięłam Nivea Diamond Gloss, o którym słyszałam dużo dobrego a cena była niewysoka. Od dawna nie stosowałam też już klasycznej odżywki, więc stwierdziłam, że wezmę sobie tą słynną Garnierowską Ultra Doux do przetestowania. Żel do golenia z Gillette był w promocji więc też się skusiłam bo od dawna żadnego nie miałam.


No i na koniec zakupy ze sklepu internetowego Cocolita. I tutaj, uwierzcie mi, też kupiłam tylko rzeczy, które bardzo potrzebowałam. Nie miałam ani jednego podkładu, który aktualnie pasował do mojej karnacji, więc skusiłam się na Revlonowski Nearly Naked, który w internecie jest znacznie tańszy niż stacjonarnie. Mój pędzelek do brwi już dawno tak się rozczapierzył, że nie dało się z nim pracować i potrzebowałam nowy, więc stanęło na Hakuro H85. Nigdy też nie dorobiłam się pędzelka typu pencil, więc postanowiłam wreszcie to zmienić i skusiłam się na Hakuro H76.


I to by było na tyle. Jestem z siebie całkiem zadowolona w tym miesiącu. Dajcie znać czy chciałybyście abym napisała recenzję któregoś z tych produktów. Jestem pewna, że chce napisać coś o serii Ideal Glow, a co do reszty nie jestem jeszcze pewna.