>

środa, 10 września 2014

Catrice - 070 Mud Spencer & Coralle Hill

Dzisiaj przychodzę do Was z bardzo szybkim postem i odmeldowuję się dalej do moich obowiązków, jednak bardzo chcę podzielić się odczuciami na temat mojego must have jeśli chodzi o codzienny makijaż, palety cieni od Catrice


Uwielbiam te ciepłe kolory, nie muszę się wiele namyślać, zestawiam ze sobą brązy, złoto et voila! Jestem gotowa do wyjścia! Jeśli chodzi o pigmentacje nie są one w żadnym stopniu wybitne czy wyjątkowe, jednak na co dzień do pracy nie lubię zbyt ciężkiego, przesyconego makijażu i wtedy ta mała, delikatna paletka sprawdza się idealnie. Jedynie mały różowiutki cień jest przeze mnie zaniedbywany, ale może kiedyś i na niego przyjdzie pora. 




Kolory w ostrym świetle słonecznym.


Uwaga! A teraz odrobina bezwstydnej autopromocji! Pewnie niewiele z Was wie, ale założyłam instagram, gdzie możecie śledzić poczynania themakeupdrawers na bieżąco. Jest tam nadal kosmetycznie, ale i odrobinę prywatnie - więc możecie poznać mnie trochę lepiej, dowiedzieć się kim jest ta początkująca bloggerka. Gorąco zapraszam.


I niestety jest to jedyne miejsce gdzie możecie mnie znaleźć aż do przyszłego tygodnia, ale potem powracam ze zdwojoną siłą, obiecuję! :)

niedziela, 7 września 2014

Soraya: Peeling morelowy z kompleksem antybakteryjnym.

Witam Was kochane. Dzisiaj chciałabym napisać kilka słów o peelingu, który jeszcze nie tak dawno udało mi się znaleźć w naszej ulubionej, taniej drogerii - Biedronce. Jego niska cena (ok. 10zł) za każdym razem gdy go widziałam kusiła mnie, aż wreszcie postanowiłam wypróbować ten kosmetyk na mojej skórze! 


Peeling zamknięty jest w bardzo wygodnej, miękkiej tubie o pojemności 150ml, co przy jego niskiej cenie jest pojemnością wręcz szokująco dużą. Dodatkowo ma bardzo dobrze działające zamknięcie na klik - czyli w kwestii opakowania jest dla mnie ideałem.


Jego konsystencja jest bardzo gęsta, dzięki czemu wystarczy najmniejsza ilość aby dokładnie rozprowadzić go na całej buzi. Zapach faktycznie przypomina mi morele lub brzoskwinie i odziwo nie jest on w moim odczuciu sztuczny


Drobinki peelingujące są niewielkie, jednak jak dla mnie zdecydowanie zbyt ostre. Przypominają mi te, które można znaleźć w peelingach do stóp z pumeksem. Nie rozpuszczają się i nie zmiękczają w wodzie. Bardzo podrażniają moją delikatną, naczynkową skórę. W związku z tym nie używam tego kosmetyku z przyjemnością a ze strachem, że bardziej szkodzi on aniżeli pomaga. Jednak nadal chcę go zużyć, więc korzystam z niego jako "porządny zdzierak" raz na 2 tygodnie. 


Jeśli chodzi o jego działanie pielęgnacyjne to ciężko jest stwierdzić coś poza zmiękczeniem i odświeżeniem skóry. Po takim intensywnym złuszczeniu podkład znacznie ładniej rozprowadza się na twarzy, jednak nie zauważyłam zmniejszenia ilości wągrów, zaskórników czy mniej widocznych porów. Na szczęście zawarty w nim kwas salicylowy nie wysusza dodatkowo mojej skóry, bo wtedy zdecydowanie wylądowałby w śmietniku. Przestrzegam was też, uważajcie aby nie dostał się do oczu! Raz byłam nieuważna i żałowałam tego przez cały wieczór, jest to niesamowity ból i nikomu tego nie życzę. 


Ostatecznie żałuję, że go kupiłam bo nie mam z niego żadnej przyjemności. Postaram się zużyć go jak najwięcej, a wam nie polecam tego kosmetyku o ile nie macie cery bardzo suchej i odpornej na taki mocne tarcia!

środa, 3 września 2014

Ulubieńcy sierpnia 2014.

Hej, hej moje drogie! Jak mija Wam początek września? Zaczęłyście już szkołę, odpoczywacie jeszcze do października czy może już pracujecie? Ja od szkoły odpoczywam jeszcze przez miesiąc, ale póki co pracuję, także się nie nudzę! Powiedziałabym nawet, że zdecydowanie brakuje mi godzin w dobie i jestem ze wszystkim totalnie do tyłu! Ale mimo wszystko udało mi się przygotować dla Was ulubieńców sierpnia.


Produktów jest tym razem niewiele, i są to przede wszystkim podstawowe, bazowe kosmetyki. Chyba doskonale rozumiecie pojawiający się tutaj trend, pracoholizm = minimalny makeup. 


Garnier BB Cream - cały rok czekałam, aż się opalę z utęsknieniem do tego kremu bb, który według mnie spokojnie można nazwać podkładem. Jego rzadka konsystencja ułatwia nam idealne rozprowadzenie go na buzi, po czym zastyga na satynowo-matowe wykończenie, którego jestem ogromną fanką. Jest też bardzo aksamitny w dotyku i przyjemnie się go "nosi' w ciągu dnia. 

Maybelline Dream Matte Powder - za nim też już od dawna tęskniłam, niestety zimą jest dla mnie zbyt pomarańczowy/ciemny. Puder matujący, który stanowi świetny duet z moim garnierem, jest też równie aksamitny i delikatny w dotyku. Jestem też fanką jego praktycznego opakowania, nie muszę już nosić w torebce dodatkowego lusterka aby poprawić makijaż na szybko. Proste rozwiązanie, a jak cieszy!

NYX Eyebrow Cake Powder - ten gagatek jest ze mną od roku, czego zupełnie nie widać po zużyciu. Jaśniejszy cień jest idealny do moich brwi, ale czasem do zaznaczenia dolnego łuku używam również ciemniejszego koloru. Ten mały zestaw ma w sobie wszystko; żel, grzebyczek i mały pędzelek dzięki czemu idealnie sprawdza się w podróży. Jednak nie jestem największą fanką załączonego pędzelka, a inny, który służył mi już jakiś czas niestety okropnie mi się rozczapierzył. W związku z tym moje pytanie, czy możecie mi polecić jakiś pędzelek do malowania brwi? Będę bardzo wdzięczna!


Yves Rocher Eau de Toilette "Malaysian Coconut" - jeśli dowiecie się o mnie jednej rzeczy czytając tego bloga, to będzie to z pewnością fakt, że uwielbiam wszystko co pachnie kokosem. Jeśli jakiś kosmetyk występuje w tej wersji zapachowej, to z pewnością muszę go mieć! Dlaczego więc nie sprawić sobie kokosowych perfum?

Wibo Summer Extreme Nails - ten kolorek od razu rzucił mi się w oczy kiedy błądziłam, jak to często bywa, alejkami Rossmana. Niestety ciężko nim uzyskać równomierny efekt, przez co wylądował na paznokciach moich stóp, gdzie różne nierówności nie rzucają się aż tak bardzo w oczy. I tam już został na cały sierpień. Jest to moim zdaniem idealny kolor do wakacyjnego pedicure!