>

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Projekt denko #1 - Lipiec 2014.

Witam w pierwszej odsłonie projektu denko na moim blogu. Byłam w wielkim szoku jak wiele produktów udało mi się uzbierać w niewiele ponad miesiąc! W związku z tym myślę, że zużycia ukazywać się będą tutaj w miarę regularnie co miesiąc! A oto co udało mi się wykończyć w lipcu.


1. Yoskine Przeciwzmarszczkowy płyn micelarny - ta próbka o zadowalającej wielkości trafiła mi się w glossyboxie, którego już aktualnie nie subskrybuję. Niestety płyn ten szczypał moje wrażliwe oczy, nie wierzę w jego przeciwzmarszczkowe właściwości i jest dość drogi (30zł/200ml). NIE KUPIĘ PONOWNIE

2. Yves Rocher Noix de coco de Malaisie - kolejna próbka, tym razem mleczka do ciała, cudownie pachniało kokosem, przyjemnie nawilżało. Jedyne co było w nim niepraktyczne to odkręcane opakowanie z twardego plastiku. Chętnie wypróbowałabym większą pojemność. KUPIĘ PONOWNIE

3. Virtual Long lasting eye liner - miałam go całą wieczność, bardzo precyzyjny dzięki małemu i długiemu pędzelkowi, jednak trzeba być bardzo wprawionym w rysowaniu kresek. Aktualnie zakochałam się w żelowych eyelinerach a więc raczej... NIE KUPIĘ PONOWNIE

4. Catrice Lash/Brow designer - bardzo wydajny żel do utrwalania brwi. Miał bardzo wygodny i precyzyjny grzebyczek a jego cena to tylko 12zł. KUPIĘ PONOWNIE

5. Propodia Krem złuszczająco-zmiękczający na zniszczone pięty - kupiłam bo był w promocji, jednak nie sprawdził się zupełnie bo nie robił nic. Ani nie zmiękczał, ani nie złuszczał, ani nawet nie nawilżał. NIE KUPIĘ PONOWNIE

6. La Roche-Posay Anthelios XL SPF50 - mała próbeczka, ale jestem szczęśliwa że mogłam przetestować ją i uniknąć dużego wydatku na coś co by mi nie służyło. Moja buzia bardzo się po nim błyszczała i nieprzyjemnie kleiła. NIE KUPIĘ PONOWNIE


7. Aphrodite Olive oil body lotion - kupiony na wakacjach w Grecji w jednym z wielu sklepów z naturalnymi kosmetykami. Bardzo ładnie pachniał i nawilżał moje lekko spieczone ciało, dawał ukojenie dzięki zawartości aloe vera. Jednak przez dostępność jedynie za granicą zapewne NIE KUPIĘ PONOWNIE

8. Playboy Play it sexy body lotion - kolejny kosmetyk z glossybox. Bardzo przypadł mi do gustu bo miał wodnistą lekką konsystencję, która świetnie sprawdza się u mnie latem, nie lubię bogatych maseł itd. kiedy mamy 30stopniowy upał! Zapach bardzo słodki, mnie się podobał, ale wydaje mi się, że dla wielu osób może być jednak zbyt słodki. BYĆ MOŻE KUPIĘ PONOWNIE

9. Mitchell and Peach English Growers body lotion - ponownie z glossybox. Cóż to było za paskudztwo, okrutnie śmierdziało, a jego cena to coś szalonego bo prawie 200zł w standardowym rozmiarze. Jak ja się cieszę, że wreszcie to zużyłam! NIE KUPIĘ PONOWNIE


10. Purederm Plastry na zniszczone pięty - wielkie rozczarowanie z biedronki. Niestety nie mogę pozwolić sobie teraz na skarpety peelingujące, ponieważ często chodzę z gołymi stopami więc pomyślałam, że może ten produkt będzie równie dobry. Niestety nie robią nic nadzwyczajnego, zwykły krem za 3zł z bebeauty lepiej nawilżał. NIE KUPIĘ PONOWNIE

11. Fuss wohl Peeling Creme - świetny i tani peeling to stóp z rosmanna. Delikatnie ścierał, ale za to dawał uczucie nawilżenia i ukojenia stóp po wyjściu z kąpieli. KUPIĘ PONOWNIE

12. Joanna Sweet Fantasy krem do rąk - kolejne wielkie rozczarowanie. Uwielbiam wszystko co kokosowe, jednak zapach tego kremu był strasznie sztuczny i bardziej przypominał spalone wiórki kokosowe aniżeli kokosa. Dodatkowo bardzo słabo nawilżał. NIE KUPIĘ PONOWNIE


13. AA Sun Ochrona przeciwsłoneczna SPF20 - pisałam już o nim wcześniej tutaj, nie spisał mi się zupełnie, mało wydajny i niepraktyczny w użyciu. NIE KUPIĘ PONOWNIE

14. Aussie 3 Minute Miracle Reconstructorjedyny z produktów którego tak nienawidzę, że wyrzucam prawie cały, a leżał w moim prysznicu ponad pół roku. Wysusza moje włosy i doprowadza do dużo gorszego stanu, jego konsystencja jest tak dziwna, że nie nadaje się nawet do golenia nóg. NIE KUPIĘ PONOWNIE

15. Tołpa Botanic Orzeźwiający tonik- mgiełka 2w1 - bardzo bym chciała, żeby mi się sprawdził bo jest łatwo dostępny i jego forma stosowania z pompką jest bardzo praktyczna, jednak sprawiał, że moja buzia była bardzo klejąca i wcale jej nie nawilżał. NIE KUPIE PONOWNIE


16. Yves Rocher Jardins du Monde shower gel - bardzo lubię te żele pod prysznic i planuję zaopatrzyć się w większą ilość o różnych zapachach, bo akurat ten wariant mnie nie powalił. KUPIĘ PONOWNIE

17. Bielenda Peeling do ciała papaja - jeden z moich ulubieńców, bardzo tani, łatwo dostępny w biedronce i o świetnym zapachu idealnym na lato. Jednak lubię testować nowości jeśli chodzi o peelingi i dlatego BYĆ MOŻE KUPIĘ PONOWNIE


Uff, to by było na tyle. Cieszę się, że wreszcie mogę pozbyć się tych kosmetyków. Staram się już tak dużo nie kupować i zużywać zapasy i myślę, że całkiem nieźle mi to idzie. 
A jak tam u Was projekt denko?



czwartek, 7 sierpnia 2014

Ulubieńcy lipca 2014

Lipiec minął nam zdecydowanie pod znakiem uciążliwych upałów. Dla mnie oznaczał też długo wyczekiwane wakacje w ciepłych krajach a moi ulubieńcy idealnie to całe gorąco odzwierciedlają.


Maybelline Babylips "Peach Kiss"
recenzja wszystkich babylips  >>klik<<
W moją egzotyczną wyprawę wzięłam wiele różnistych pomadek, ale koniec końców tylko ta gościła na moich ustach non stop! Nawilżała i dawała ukojenie wysuszonym ustom, pachniała pięknie słodką brzoskwinią, barwiła delikatnie usta na kolor, który idealnie komponował się z moją opalenizną i jako bonus miała w sobie SPF20.  

L'Oreal "Menthe Glace"
recenzja lakierów L'oreal  >>klik<<
Wiedząc, że przetrwa wiele dni pomalowałam nim paznokcie przed wyjazdem i nie zawiodłam się! Cały tydzień prezentował się cudnie na paznokciach dłoni i stóp. Zakochałam się w tej mięcie tak bardzo, że po powrocie też nie mogłam się z nią rozstać bo pięknie podkreślała moją opaleniznę.

ELF blush & bronzing powder
Ten odcień bronzera przez większą część roku leży u mnie niestety nieużywany, ponieważ jest zbyt ciemny. Jest też bardzo mocno napigmentowany i łatwo można zrobić sobie nim krzywdę, jednak kiedy jestem mocno opalona jest to mój zdecydowanie ulubiony produkt.


Uriage Woda termalna
Gwiazda lipcowych ulubieńców chyba na wszystkich blogach, ale jak najbardziej zapracowała sobie na miano ulubieńca - w tych upałach była moim wybawieniem! Jest niezwykle wydajna, atomizer działa niezawodnie. Nie wierzę jedynie w jej właściwości pielęgnacyjne. Ale jest to gadget po który sięgać będę co roku!

Vichy Capital Soleil
czytaj więcej  >>klik<<
Równie znany produkt, na który czaiłam się od dawna wiedząc, że planuję wakacje. Warto było polować na niego na promocjach, bo moja buzia przetrwała wielogodzinne plażowanie i opalanie bez najmniejszych problemów. Matowi też moją mieszaną skórę i dosyć przyjemnie pachnie.

Perfecta SPA Cukrowy Peeling do ciała 
recenzja  >>klik<<
Jeśli chodzi o ten peeling to od początku wiedziałam, że się polubimy. Porządne zdzieraki o gęstej konsystencji to to co lubię! Jest też bardzo wydajny przez co wystarczy mi spokojnie jeszcze na miesiąc czy dwa!


A jacy są Wasi ulubieńcy? Czy miałyście już któregoś z moich? 
Jeśli nie to bardzo gorąco polecam każdego z nich!

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Moja ochrona przeciwsłoneczna.

Po dwutygodniowej nieobecności, która z pewnością została przez Was niezauważona, powracam z krótkimi recenzjami trzech produktów, które chroniły mnie przed szkodliwymi promieniami słońca podczas tegorocznego plażowania!


1. Vichy Capital Soleil - kultowa już matująca emulsja ochronna z SPF50 nie zawiodła i mnie! Nie pozostawia białej warstwy na skórze, przyjemnie nawilża, matuje tak jak obiecuje producent, pachnie dosyć przyjemnie - a najważniejsze - chroni przed promieniowaniem UVA i UVB. Jego jedynym minusem jest cena, jeśli nie uda się nam dorwać go na promocji to niestety zapłacimy za niego ok. 60zł.



2. AA Sun SPF20 - dostępny w biedronce filtr do ciała, który skusił mnie wygodnym spray'em. Niestety okazał się porażką przede wszystkim dlatego, że był bardzo niewydajny, już trzeciego dnia urlopu się skończył. Poza tym warstwa, którą spray rozpyla na ciało okazała się zbyt cienka o czym dosyć boleśnie przekonałam się już pierwszego dnia. Bardzo szybko się wchłaniał przez co ciężko było stwierdzić czy został wmasowany w całe ciało - dzięki temu mam teraz mało atrakcyjnie nierównomiernie opalone plecy. Cena niewysoka bo ok. 20 zł, jednak patrząc na jego wydajność byłam bardzo mocno rozczarowana. 



3. Nivea Sun Protect SPF30 - kupiony w ostatniej chwili, bez dłuższego zastanowienia, ponieważ akurat trafił się w promocji za 5zł. Na ustach niestety pozostawia białą warstwę, która mi zupełnie nie przeszkadza, ponieważ kupiłam go tylko i wyłącznie z myślą o opalaniu, a wtedy tak czy inaczej nie wyglądam zbyt atrakcyjnie. Bardzo przyjemnie nawilża usta jednak do codziennego użytku bym go nie polecała bo może wyglądać niezbyt estetycznie.


Podsumowując, jedynie Vichy okazało się dla mnie wakacyjnym hitem, jednak zakupu pomadki z Nivea zupełnie nie żałuję! Z pewnością przyda się w przyszłości, jest bardzo wydajna i ma dość wysoki filtr idealny do plażowania! 



Niestety filtr do ciała zupełnie mi się nie sprawdził - a Wy macie jakiegoś ulubieńca jeśli chodzi o ochronę ciała, którego mogłybyście mi polecić?