wtorek, 19 sierpnia 2014

Maskara w prezencie? Poproszę! - Yves Rocher Sexy Pulp

Do Yves Rocher kiedyś chodziłam jedynie po gotowe prezenty dla moich koleżanek, aż pewnego razu przemiła Pani ekspedientka namówiła mnie do założenia karty członkowskiej... i przepadłam! Jako prezent powitalny dostałam maskarę Sexy Pulp - co o niej sądzę?


Na początku nie oczekiwałam od niej wiele biorąc pod uwagę, że jest to prezent, który dostaje każda osoba zakładająca kartę członkowską w salonie Yves Rocher. Jednak gdy odkryłam, że jej cena regularna to aż 57zł, to szybciutko zmieniłam do niej podejście i moje oczekiwania wzrosły! 

Opakowanie: Według mnie niezbyt się w tej kwestii popisali. Jest zwykłe, plastikowe, z napisami (które na szczęście są bardzo trwałe i nie znikają). Jest też dosyć masywne i zajmuje sporo miejsca w kosmetyczce.

Szczoteczka: Dosyć wymyślna, o kształcie przypominającym klepsydrę. Bardzo duża, co dla niektórych może stanowić problem - dodatkowo na jej końcu zbiera się sporo produktu, którym łatwo się ubrudzić jeśli nie będziemy uważne.

Formuła: Raczej gęsta, nie zmienia się podczas użytkowania. Maskara długo nam posłuży, ja swoją mam już ok. 3 miesiące i ma się znakomicie. 


Jak nazwa wskazuje, jest to tusz pogrubiający, czyli taki jaki najbardziej lubię. Dzięki dużej ilości włosków na szczoteczce i gęstej formule idealnie się w tej roli sprawdza. Może odrobinę sklejać rzęsy, jednak tylko jeśli zależy nam na takim efekcie. Nie odbija się na powiekach i zostaje na rzęsach cały dzień - nie zauważyłam ani razu żeby się kruszył. Przy czym nie mam najmniejszego problemu z demakijażem oczu, każdy płyn micelarny bez problemu sobie z nim poradzi. Jedyny minus to wymyślna szczoteczka, którą łatwo zrobić sobie kuku kiedy o poranku gdzieś pędzimy i nie mamy czasu na dokładną aplikację. 

Efekt na moich rzęsach po dwóch warstwach

Ostatecznie jestem z niej bardzo zadowolona, jest idealna na co dzień. Jednak cena jak dla mnie jest zbyt wysoka i brak mi efektu wow, wobec tego wątpię czy jeszcze kiedykolwiek się na nią skuszę. 

A jak u Was? Też uwielbiacie Yves Rocher i trafiła Wam się ta maskra?

29 komentarzy:

  1. Zastanawiam się jak poradziłaby sobie z moimi rzęsami ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. też mam ta maskarę, niestety mnie skleja rzęsy, średnio mi się podoba...

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam okazji jej używać ;) Ale jestem ciekawa jak spisałaby się u mnie, jako gratis chętnie bym przygarnęła :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety za dużymi szczoteczkami nie przepadam, ale podziwiam efekt na Twoich rzęsach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam ją :)
    Efekt jaki daje bardzo mi odpowiada ale zaczęłam jej używać w największe upały i wtedy bardzo się rozpływała w ciągu dnia. Zobaczę jeszcze w trakcie chłodniejszych dni :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem ciekawa jakby się sprawdziła na moich rzęsach :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam o niej same pozytywne opinie, ale jeszcze nie używałam, muszę wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety szczoteczka nie dla mnie :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja jestem zwolenniczką sylikonowych szczoteczek :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Rzeczywiście, jak na tą cenę to mogliby się bardziej postarać, a szczoteczka zdecydowanie odstrasza!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja mam jej juz chyba 4 opakowanie, odkryłam ją dzieki próbce w glossyboxie - dla mnie ideał :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Otrzymałam wraz z mamą takie dwie maskary gratis podczas dokonywania pierwszych zakupów - ja robiłam zakupy w Krakowie mama zaś w naszym mieści bo otwarli Yves Rocher - jeszcze jej nie testowałam natomiast moja mama tak - używa regularnie i jest bardzo zadowolona. =)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawy kosmetyk. ja nie mam szczęścia do kosmetyków z YR.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak dla mnie za bardzo skleja rzęsy i raczej się nie do niego nie przekonam :(
    + Obserwuję
    Wpadnij do mnie i zostaw komentarz, dodaj do obserwowanych
    http://silkybomb.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Stosuję ją już od wielu miesięcy, to mój numer jeden wśród maskar!
    Zapraszam również do mnie na thebeautyislovely.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Efekt jest fenomenalny <3
    Bardzo mi się podoba i pewnie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  17. jak za taką cenę to szału nie robi, ale źle też nie wygląda:)

    OdpowiedzUsuń
  18. W sumie całkiem nieźle wygląda na rzęsach, może kiedyś spróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  19. nawet ok wygląda,ale tak jak mówisz nie ma tego "wow" jak za taką cenę

    OdpowiedzUsuń
  20. nie miałam jeszcze żadnego tuszu z tej firmy ☺

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie miałam nigdy żadnej maskary z YR, ale rzęsy wyglądają fantastycznie !

    OdpowiedzUsuń
  22. Cena trochę zabójcza gdyż u mnie maskara z Essence daje lepszy efekt ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Mnie też się teraz trafił ten darmol,ale jeszcze jej nie używałam-czeka na swoją kolejke!W sumie jak zobaczyłam ile ona normalnie by kosztowała to też bym tyle za mascare nie dała ;) Dobrze wiedzieć,że nie jest bublem :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie miałam tego tuszu,ale jego działanie jakoś specjalnie nie robi na mnie wrażenia...

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja mam takie marne rzęśy , że nawet tuszu na nie szkoda ;(

    OdpowiedzUsuń
  26. podobną szczoteczkę miał tusz Astro seduction, koszmarna, można sobie nią oczy powybijać

    OdpowiedzUsuń
  27. patrząc na cenę to maskara wypada bardzo przeciętnie z tego co widzę na zdj :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Też ją kiedyś dostałam, wybrałam kolor granatowy i tak się z nią polubiłam, że za jakiś czas zakupiłam ponownie w promocji -50%. Jest świetna na co dzień, ale standardowa cena zdecydowanie przesadzona.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz, sprawiają mi one wielką radość.
Zapraszam też do obserwowania, jeśli spodoba mi się Twój blog to odwdzięczę się tym samym!